Arbiter napisał(a):Większość z tych słuchaczy to ludzie którym nie chyba udało się życie. To zacietrzewieni nienawistnicy mający mało wspólnego z nauką Nazarejczyka. Nikt się nimi nie interesował do czasu powstania Radyja. Teraz są wykorzystywani w machinie propagandy przez naciągaczy i obłudników.
Nikt pewnie nie prowadził padań socjologicznych pod tym kontem, więc trudno tak sobie oceniać/oczerniać tych ludzi.
Z własnego doświadczenia wiem, że są tam ludzie przywiązani do pewnej swojej czarno białej wizji świata. Wizji w której oni stoją po stronie światła, po ich stronie jest "prawda", za którą oni są gotowi dobrowolnie cierpieć. W zasadzie nie sposób z nimi dyskutować. Argumentacja się odbija, bo to co nie pasuje do ich wizji, nie może być prawdą. A jak kumplowi udowodniłem, że to w co wierzy jest kłamstwem [dotyczyło to historii i polityki], zmieniał temat, ignorował...
Pewnie wobec części jest prawdą to co piszesz, o tym że ludzie CI znaleźli miejsce, w którym się nimi "interesują", albo gdzie znajdują sobie podobnych, myślących w podobnych kategoriach. Gdzie mogą utwierdzać się nawzajem w swoich racjach?
Kiedyś właścicielka ksero opowiadała mi emerytkach, które naczytawszy się o różnych "Sybillach" zaczęły spisywać i wymieniać się swoimi "proroctwami", czyli tym co im się przyśniło. Stworzyło się takie niemałe kółko wzajemnej adoracji, do którego członkiń nie docierały żadne racjonalne argumenty. Może RM odpowiada i takim potrzebom?
Mamy w przypadku RM także do czynienia z działaniami typowymi dla sekt: tworzeniem poczucia zagrożenia [np."Polka jest ciągle atakowana przez wrogi siły np. Żydów"], budowaniem przeświadczenia, że posiada się wyłączność na prawdę, w przeciwieństwie do świata wokół, który kłamie będąc w spisku ["tylko w RM mówią prawdę"].
A czemu to jest tolerowane? Ze zwyczajnej ludzkiej pychy i żądzy władzy. RM ma "w kieszeni" wystarczający odsetek episkopatu aby zablokować wymierzone przeciw sobie działania. Do tego dochodzi pewna autonomiczność zakonu jako takiego wobec krajowych władz kościelnych.
W latach 80-tych kościół stał się ważną siłą polityczną w PRL-u ponieważ był jedyną instytucją poprzez którą władza komusza mogła negocjować z opozycją solidarnościową. Ponadto miał "rząd dusz" ponieważ był jedyną legalną opozycją wobec władzy, a opresja buduje jedność. Gdy w latach 90-tych ta rola kościoła się skończyła, wielu jego kapłanów nie mogło się pogodzić z utratą władzy i wpływów jakie mieli wcześniej. Stąd ekscesy ks. Jankowskiego, stąd RM i kapłani je wspierający, za ułudę władzy jaką zapewnia ta rozgłośnia, dając wielu poczuć prze 5 minut popularność [patrz odwiedziny RM w parafii i transmisje z tychże].
Dużo tego. Ale, w czym jesteśmy zgodni, niewiele w tym wszystkim Boga i jego nauki.
"Kto zaś swojego brata nienawidzi,żyje w ciemności i działa w ciemności, i nie wie, dokąd dąży, ponieważ ciemności dotknęły ślepotą jego oczy." .
Edit
Dla niektórych jest drogowskazem jeśli chodzi o etykę. Ale dla innych pewne zakazy w sferze cielesnej są kuriozalne i nieżyciowe. Jeśli coś się nie dostosuje do współczesności (rozwoju) to przepadnie jak niepyszne.
Ehhh... Znowu mnie wyzwą od doktrynerów i konserwy. Tu akurat będę trwał w Okopach Św.Trójcy

Kościół może zmienić liturgię, może, a raczej powinien otworzyć się bardziej na świeckich, na potrzeby ludzi itp. Nie może jednak zmieniać "depozytu wiary", czyli nie może zgadzać się na coś co jest może i "modne" ale niezgodne z Pismem Św. Ewangelią, Nauką Chrystusa. A to zwłaszcza dotyczy etyki i "sfery cielesnej". Trudno, ale wybór jest zero-jedynkowy, albo przyjmujesz wszystko, albo wszystko odrzucasz. A poza tym w sferze seksualności nic nowego współczesność nie odkryła. Jak komuś się wydaje, że średniowiecze było purytańskie to słabo zna historię. Patrona Polski św. Wojciecha wyrzucono z Pragi, bo jego niezłomność zasad nie podobała się w rozrywkowym i rozwiązłym mieście... Benedykt XVI powiedział taki fajne zdanie 'wiara to nie supermarket, z którego można wybrać tylko to co nam się podoba".