Wchodzi Amerykanin do baru w Polsce i mówi:
- Słyszałem, że wy, Polacy to jesteście straszni pijacy. Założę się o 500 dolców, że żaden z was nie wypije litra wódki jednym haustem.
W barze cisza.
Każdy boi się podjąć zakład.
Jeden gościu nawet wyszedł.
Mija kilka minut, wraca ten sam gościu, podchodzi do Amerykanina i mówi:
- Czy twój zakład jest wciąż aktualny?
- Tak. Kelner! Litr wódki podaj!
Gościu wziął głęboki oddech i fruuu... z litra wódki została pusta butelka.
Amerykanin stoi jak wryty, wypłaca 500 dolców i mówi:
- Jeśli nie miałbyś nic przeciwko, mógłbym wiedzieć, gdzie wyszedłeś kilka minut wcześniej?
- A, poszedłem do baru obok sprawdzić, czy mi się uda.

Polak, Niemiec i Rusek znaleźli skrzynię jabłek i musieli się jakoś podzielić. Polak mówi:
- Kto wymyśli wierszyk bierze jabłko.
Rusek mówi:
- Mickiewicz pisał piękne wiersze, a więc wezmę jabłko pierwsze.
Niemiec:
- Mickiewicz pisał wiersze długie, tak więc biorę jabłko drugie.
Polak mówi:
- Ch*j ci w tą niemiecką du.pę biorę jabłek całą kupę.