Jeśli o szeroko pojęte gry chodzi to moją pierwszą, planszową gra strategiczną był "Grunwald 1410" (chyba już to gdzieś mówiłem).
A tak bliżej komputera to miałem wpierw "Igra na ekranie" o których pisała Realkriss, choć ja na to mówiłem "ruskie jajka". Mama zawsze była w to lepsza. Przekręciła nawet licznik (punkty leciały tylko do tysiąca). Rany, jak to wciągało

Potem też i Tetris wpadł mi w łapy.
Aż wreszcie mój pierwszy komputer: C64. Cudna maszyna, na której grałem i nawet uczyłem się trochę Basica. Niestety nie pamiętam w co pierwsze zagrałem (Bulder Dasch?). Inne dzieciaki przyłaziły do mnie grać na nim, bo byłem jedynym w bloku co miał komputer. nawet mama w końcu po nocach w na nim grała jak spałem. Nawet stację dyskietek potem mi kupiła! Wtedy to było coś a o myszce jeszcze żeśmy nawet nie słyszeli. Joystiki tylko były.
Gdzieś tam jeszcze przez mój dom przewinęła się taka czarna skrzynka z grami na kardridżu. Jak to się zwało to nie wiem. Pamiętam tylko że podłączało się to do telewizora i grało. Taka jakby przedpotopowa konsola.
I w końcu pierwszy PC. Nie raz już o tym mówiłem. Pierwszą moją gra na tym komputerze był: "Baldur's Gate". Do dziś chętnie w niego pogrywam od czasu do czasu. To nic że grafika to 2D, zdarzają się błędy w wyświetlaniu grafiki a rozwiązania w grze to relikty przeszłości. Stara miłość nie rdzewieje
