Hm, zacznijmy od napojów bez alkoholowych.
Często pijam soki "do wody", czyli te, co to się je rozcieńcza wodą. Jeśli mam kupić coś w sklepie, pada na frugo, ewentualnie Pepsi w puszce.
Jeśli chodzi o alkoholowe. Podzielę to na kilka punktów.
-Piwa
Nie mam jednego ulubionego piwa. To, jakie piję, zależy od okazji, stanu kieszeni lub tego, czy chcę się nawalić, czy nie. Jeśli mam trochę pieniędzy, najzwyczajniej idę do baru z kumplami na piwo lane. W moim ulubionym barze nie wiem, co za piwo leją, ale jest dobre. Jeśli za bardzo nikt nie ma ochoty iść do baru, a można u kogoś posiedzieć i jest kasa- w moim przypadku pada na Desperadosy. Smakują dobrze i są duże.
Jeśli jednak kasy mało- kupuję Kasztelany, za butelkę wychodzi mi koło 2.50 złociszy, a nie smakuje najgorzej. Są ludzie, którzy powtarzają mi, żebym kupował w puszkach, jednak ja wolę butelkę (i tu chodzi o jakiekolwiek piwo), lepiej się trzyma, wygodniej się piję i przede wszystkim (według mnie) piwo lepiej smakuje.
Gdy piwem chcę się już wprowadzić w stan lekkiego uniesienia- zazwyczaj patrzę na promocje w Żabce. Na przykład taka Warka, ostatnio była promocja i kosztowała 8.88 za czteropak. Warka według mnie do najgorszych piw nie należy, a można się nalulać. Jeśli jednak nie ma promocji w żabce- kupuję Kasztelana. Niby mógłbym sięgnąć po tanie piwo z Biedronki, ale to cholerstwo mogę pić jedynie z zatkanym nosem i jak najszybciej.
-Wina.
Tu nie mam swojego ulubionego wina, rzadko wybieram jakieś, jednak najbardziej preferuję wina czerwone półsłodkie. Pije się je przyjemnie, no i są dobrym afrodyzjakiem

-Whisky
Whisky rzadko pijam, bo często nie mam pieniędzy na nią. Ostatnimi czasy wszyscy podniecają się Jackiem Danielsem, ja osobiście nie biegnę za modą, a kieruję się smakiem, gdzie na głowę Jacka Danielsa bije Johnny Walker Red Label. W rodzajach whisky się za bardzo nie orientuję. Może różnią się gatunkiem, ale napisałem, który mi bardziej smakuje.
-Wódka
Za wódką nie przepadam, piję ją cholernie rzadko, bo przyjemność z jej picia według mnie jest żadna. Po prostu służy do narypania się i nic więcej. Jednak gdy już stawiam flaszkę, wybór pada na Krupnik albo Finlandię. Są to jedyne dwie wódki, które dam radę przełknąć. Gdy na stół jest stawiane cokolwiek innego- odmawiam picia, bo najzwyczajniej nie dam rady pić, a na siłę wciskać w siebie nie będę.
-Winiacze
Kwestia dające naprawdę duże pole do wypowiedzi. Jednak dużo tu nie napiszę. Mimo iż "winiacze" to nie tylko wina, ale i tanie szampany, napoje winopodobne itp itd. to moim ulubionym jest tak zwany "ruski szampan" i jak każdy wie, ma on kilka rodzajów, w tym jedynie dwa albo trzy mi smakują, ponieważ mają przyjemny smak. I to jedyny winiacz, którego mogę pić, bo inne mi zazwyczaj nie smakują. Była jeszcze bardzo znana Amarena, ale jej już nie sprzedają. Beczki czy Sangrity się nie tknę, bo pierwsze jest owiane naprawdę złą sławą, a drugie jest cholernie nie dobre.
No i na tym mogę zakończyć swoją wypowiedź, nie spodziewałem się, że tak się rozciągnie, ale jednak spłodziłem naprawdę duży kawałek tekstu. To chyba byłoby na tyle. Dziękuję za uwagę.