Prometeusz

Powyżej 5000 znaków.

Moderator: Realkriss

Prometeusz

Postprzez k4r00 w 19 Lis 2010, 12:03

Prometeusz
Rozdział I

Na północ od bazy samotników w Zatonie 16:19
- Po cholerę brałam to zadanie? - myśłała Aleksandra idąc przyspieszonym krokiem w stronę pierwszych widocznych zabudowań. Już od paru godzin brnęła przez mokradła. Towarzyszyło jej cmokanie podeszew odrywanych od lepkiej, cuchnącej mazi. Nie znosiła tego - podejmowanie się niebezpiecznych misji w zamian za paręset rubli, kilka magazynków do Dragunowa, coś do zaspokojenia głodu i nocleg. Jej zadaniem było zbadanie wraku samotnego, osiadłego na mieliźnie statku. Ponoć któryś z samotników widział dziwny blask dochodzący stamtąd w porach wieczornych.
- Znowu pewnie pie*rzenie w bambus! - powiedziała przedzierając się przez kłujące chaszcze w stronę widocznych zarysów sylwetki ogromnego trawlera. - Sami nie potrafią zrobić czegoś porządnie.
Zatopiona w myślach lecz czujna jak zawsze, szła dalej ostrożnym krokiem w stronę celu, co chwilę przystając i unosząc karabinek celem obadania terenu.
Kobietom nie było łatwo w Strefie. Nie chodzi o mężczyzn - bo z tymi dawała sobie radę. Bała się tego co przyniesie kolejny dzień. Bała się tego otaczającego ją świata. Bała się tych potwornych wynaturzeń zwanych mutantami. Bała się anomalii i tego że któregoś dnia jedna z nich zakończy jej życie w przerażający sposób. Ten ordynarny, wstrętny, cuchnący strach ściskał jej gardło podczas każdej wyprawy w teren. Jej domem była Zona. Urodziła się tutaj. Jej matka zmarła podczas porodu a ona została wychowana przez swojego dziadka, Aleksieja. Gdy miała 14 lat, jej dziadek został rozszarpany przez pijawkę. Był jedynym człowiekiem, którego kochała na tym świecie. Pamiętała chwile gdy chowali się w piwnicach domów gdy nadchodziła emisja. Pamiętała że czytał jej książki gdy była małym szkrabem. To on nauczył ją polować, zabijać jednym strzałem. Zawsze powtarzał:
- Strzelaj tak, żeby kula wpadła jednym uchem a wyleciała drugim.
- Dieduszka to jest niemożliwe!
- Księżniczko. Wszystko jest możliwe. Droga do opanowania tego to cierpliwość. Musisz czekać czasem bardzo długo na odpowiedni moment. Potem wystarczy tylko pociągnąć za spust.
To mówiąc brał z jej rąk stareńkiego Mosina i mierząc dokładnie przez muszkę i szczerbinkę zabijał psa z odległości 350 metrów. Ona zrywała się biegnąc w stronę ubitego zwierza, lecz dziadek powstrzymywał ją wtedy łapiąc za ramię i tłumaczył godzinami jak uniknąć niebezpieczeństw.
- Księżniczko.... Księżniczko..... - te słowa dochodziły do jej umysłu jak zza mgły. Zawsze tak ją nazywał... A teraz już go nie ma...
Na to wspomnienie łzy pociekły jej po policzkach. Szybko otarła je wierzchem rękawa przenosząc szklisty wzrok na najbliższe wzniesienie, gdzie dostrzegła kątem oka jakiś niewyraźny cień.
- Cholera co to było?! - tak jak w ułamku sekundy się pojawiło, tak samo zniknęło. Patrząc przez lunetkę, dokładnie sprawdzała pobliskie wzgórze. Nic. Pewnie przywidziało jej się przez te wspomnienia. Skarciła się w myślach, że nie jest ostrożna i ruszyła dalej. Po piętnastu minutach dotarła do starego pomostu prowadzącego na przystań. Stanęła obok kępy krzaków - musiała użyć lekarstwa przeciw radiacji. Wyjęła z bocznej kieszeni plecaka odpowiedni pakunek i rozerwała folię zębami. Podwijając rękaw wyszukała żyłę na przedramieniu, drugą ręką wbijając igłę. Chwilę później poczuła zimny płyn rozchodzący się po ciele.
- Co to? - pomyślała odwracając się nagle. Znowu ten dziwny szelest. Powoli wstała wyjmując Steczkina z kabury. Wolnym krokiem zaczęła iść najciszej jak potrafiła w stronę źródła dziwnego dźwięku, który znów doleciał do jej uszu.
Ostrożnie zbadała zarośla jednak nie dostrzegła tam nic podejrzanego. Zarzuciła plecak na ramiona i skierowała się w stronę pordzewiałego wraku. Słyszała ciche popiskiwanie licznika Geigera, lecz pamiętając że za jakiś czas antyrad przestanie działać, założyła maskę na twarz i uruchomiła system filtracji i doprowadzania powietrza.
Wspięła się na burtę przechylonego okrętu i weszła na mostek. Nagle dostrzegła klapę w podłodze i nie zastanawiając się długo powoli zeskoczyła w dół oświetlając sobie drogę latarką i trzymając pistolet w pogotowiu. Za rogiem korytarza stanęła jak wryta - pięknie rozświetlający ciemność artefakt, który znała tylko z opowieści dziadka leżał u jej stóp. Podniosła go powoli wpatrując się w niego jak urzeczona. Świecił się jaskrawo - niebieskawym światłem, cały był gładki i okrągły. Podobno miał właściwości lecznicze, więc na pewno jakiś jajogłowy zapłaci jej za niego mnóstwo pieniędzy. Ostrożnie chowając artefakt do pojemnika, wyszła z powrotem na mostek. Cała uradowana, ruszyła w drogę powrotną do wioski.
- Cholera ściemnia się - zaklęła pod nosem przedzierając się przez te same krzaczory co wcześniej. Postanowiła przenocować w starej fabryce samochodowej odległej o jakieś dwa kilometry, a rankiem ruszyć w dalszą drogę.
Nagle przeszył ją dreszcz. Usłyszała coś jakby cichy, ledwo dosłyszalny głos wołający o pomoc. Skierowała się w stronę z której dobiegł ją głos. Po chwili na skraju ścieżki zobaczyła ciało. Zachowując najwyższe środki ostrożności i lustrując cały teren wokół niej podeszła powoli do ciała mężczyzny. Odwracając ciało na plecy zobaczyła ranę kłutą na jego ramieniu. Miał porozrywaną kurtkę i poharataną twarz. Zbadała puls i oddech. Mężczyzna żył...
Ostatnio edytowany przez k4r00 12 Kwi 2013, 00:44, edytowano w sumie 4 razy
Suck the tears of my dick, you ugly mud-fuckers!

Za ten post k4r00 otrzymał następujące punkty reputacji:
Positive Lucjusz, Soviet, MatrixSTR, kocur21, Kostek92, orinxczernobyl, Realkriss.
Awatar użytkownika
k4r00
Ekspert

Posty: 740
Dołączenie: 30 Wrz 2010, 00:07
Ostatnio był: 02 Kwi 2015, 16:55
Miejscowość: Miasto prywatne
Frakcja: Najemnicy
Ulubiona broń: VLA Special Assault Rifle
Kozaki: 160

Reklamy Google

Re: Prometeusz

Postprzez Lucjusz w 19 Lis 2010, 12:16

Ciekawe opowiadanie, kobieta w Zonie i to z dragunowem to bardzo oryginalny pomysł. Chętnie przeczytam dalszą część. Na temat strony technicznej opowiadania nie wypowiem się bo jestem laikiem w tym temacie, ale jak na mój gust jest poprawnie
...picie wódki to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości...
Awatar użytkownika
Lucjusz
Ekspert

Posty: 705
Dołączenie: 04 Lis 2010, 20:08
Ostatnio był: 16 Kwi 2015, 16:33
Miejscowość: Bałuty
Frakcja: Samotnicy
Ulubiona broń: Vintar BC
Kozaki: 261

Re: Prometeusz

Postprzez k4r00 w 19 Lis 2010, 13:49

Rozdział II

Cholera niebezpiecznie tutaj jest - pomyślała. Szczerze mówiąc miała to w dupie. Zostawię mu apteczkę i ruszę dalej w stronę wioski. Rankiem... Spać...mi się chce, myślała Aleks. Już kleiły jej się powieki, gdy w końcu znalazła w miarę bezpieczne miejsce.
- Siadaj - powiedziała pomagając mężczyźnie usiąść, a sama zajęła się rozpalaniem ognia. Zdawała sobie sprawę, że mężczyzna obserwuje ją od czasu do czasu, podczas gdy ona udawała że nie zdaje sobie z tego sprawy. Rozpaliła ogień i zajęła się jego raną. Jego stan się trochę polepszył od czasu gdy dała mu trochę morfiny. Obandażowała jego ramię i już miała kłaść się spać po drugiej stronie ogniska gdy usłyszała ciche:
- Dziękuję.
Milczenie.
- Drobiazg. Zostawię Ci bandaże i pistolet, a rano ruszę dalej.
- Czy.. Czy mógłbym pójść z tobą?
- Twoja rana nie jest głęboka więc szybko wyzdrowiejesz. Ja nie mogę zostać z Tobą. Rano wyruszam.
Milczenie.
- Ja będę mógł iść. Nie opóźnię Cię obiecuję!
- Nie. Powiedziałam już swoje.
- Ja... Przepraszam za wszystko. Jestem Nikolai - dodał cichym głosem.
- Aleks.
- Co tu robiłaś sama?
- Zwiedzałam. To ty tak szeleściłeś wtedy?
- Ja próbowałem jakoś zawołać ale byłem słaby.
- A tak w ogóle to kto Cię tak urządził? - powiedziała
- Natknąłem się na stado psów ale jakoś sobie z nimi poradziłem, potem idąc niedaleko przystani zauważyłem pijawkę.
Aleksandra drgnęła.
- Więc może tu gdzieś być jeszcze. - to mówiąc wstała.
- Nie nie. Zaczym trafiła mnie, strzeliłem do niej serią. Dopiero gdy myślałem ze to już koniec przypomniałem sobie o moim Makarowie. Leżałem w krzakach parę godzin na zmianię mdlejąc i odzyskując przytomność. Po paru godzinach czołgałem się nawet nie wiem w jakim kierunku.
- Zabiłeś ją?
- Tak. Dostała prosto w oko. - przerwał na chwilę - Straszny widok.
Aleks odwróciła się plecami do niego i zaczęła rozkładać śpiwór. Poczuła na sobie spojrzenie rannego stalkera.
- Słuchaj - zaczęła - jeśli... Co to było?!
Jakiś cień przemknął poza zasięgiem światła bijącego z dogasającego ogniska. Nagle wszystko stało się tak szybko i tak powoli jednocześnie jakby ktoś zatrzymał czas. Z krzaków naprzeciwko wyskoczyli jacyś mężczyźni, a gdy chciała złapać za broń, poczuła nagle silne uderzenie w tył czaszki. Upadając słyszała jakieś głosy... te głosy tak donośne... Takie prawdziwe...
Cienie tańczyły na liściach by po chwili zgasnąć razem z ostatnimi płomykami ognia...
Ostatnio edytowany przez k4r00 11 Lut 2011, 14:26, edytowano w sumie 2 razy
Suck the tears of my dick, you ugly mud-fuckers!

Za ten post k4r00 otrzymał następujące punkty reputacji:
Positive matekfpol, 1920razor.
Awatar użytkownika
k4r00
Ekspert

Posty: 740
Dołączenie: 30 Wrz 2010, 00:07
Ostatnio był: 02 Kwi 2015, 16:55
Miejscowość: Miasto prywatne
Frakcja: Najemnicy
Ulubiona broń: VLA Special Assault Rifle
Kozaki: 160

Re: Prometeusz

Postprzez Elementary w 20 Lis 2010, 10:36

Całkiem ciekawe :) Po pierwsze, opisuj dokładniej kluczowe elementy. Wrak statku maluje się w mej wyobraźni jako czarna plama z włazem na mostku i świecącym artefaktem w środku, za rogiem korytarza.
A może wrak był zardzewiały? Odchodziła z niego farba? Może odpadały z niego różne części lub pokrywa na mostku stawiała opór? Korytarz był czyściutki i wysprzątany czy raczej zapuszczony, ciemny i brudny z walającymi się po podłodze śmieciami? Może po pokładzie walały się jakieś przedmioty? Beczki, belki czy pozostałości rzeczy związanych z rolą jaką ten statek pełnił wcześniej.
O takie rzeczy zadbaj. Popracuj też nad logicznym sensem zdań, bo pojawiają się wpadki. Powodowane raczej zbyt szybką chęcią przelania myśli na papier. To bardzo dobrze, ale taką "myśl" później doszlifuj. Mam na myśli takie cuda:

Nagle wszystko stało się tak szybko i tak powoli jednocześnie jakby ktoś zatrzymał czas.


Ciężko mi było za pierwszym razem zrozumieć to zdanie. Tak więc zdarzyło się to nagle, szybko, powoli czy zatrzymało się? Jak w odtwarzaczu jakimś - skip, fast forward, slow motion, pause :)


:) Czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg wydarzeń.
i Kasia

Za ten post Elementary otrzymał następujące punkty reputacji:
Positive k4r00.
Awatar użytkownika
Elementary
Stalker

Posty: 73
Dołączenie: 01 Cze 2009, 01:26
Ostatnio była: 24 Cze 2012, 22:04
Miejscowość: Warszawa
Frakcja: Samotnicy
Ulubiona broń: RP-74
Kozaki: 9

Re: Prometeusz

Postprzez Filtrator w 20 Lis 2010, 13:05

Już od paru godzin brnęła przez mokradła. Towarzyszyło jej cmokanie podeszew odrywanych od lepkiej, cuchnącej mazi. Nie znosiła tego - podejmowanie się niebezpiecznych misji w zamian za paręset rubli, kilka magazynków do Dragunowa, coś do zaspokojenia głodu i nocleg. Jej zadaniem było zbadanie wraku samotnego, osiadłego na mieliźnie statku.

Według mnie powinieneś (powinnaś?) unikać takich zdań. Brzmi to po prostu... blogaskowo, tak bym to nazwał. Ten styl opisywania mnie osobiście mierzi, bo mam wrażenie że główna bohaterka jest rozpuszczoną gówniarą już po pierwszym zdaniu. Ale to tylko moje odczucie.

Zatopiona w myślach lecz czujna jak zawsze,

Dla mnie to takie trochę... nielogiczne ;p Ciężko być zatopionym w myślach, a jednocześnie obserwować bacznie wszystko co się wokół nas dzieje. To trochę tak jakby próbować na raz spojrzeć w prawo i lewo jednocześnie.

Kobietom nie było łatwo w Strefie. Nie chodzi o mężczyzn - bo z tymi dawała sobie radę. Bała się tego co przyniesie kolejny dzień. Bała się tego otaczającego ją świata. Bała się tych potwornych wynaturzeń zwanych mutantami. Bała się anomalii i tego że któregoś dnia jedna z nich zakończy jej życie w przerażający sposób. Ten ordynarny, wstrętny, cuchnący strach ściskał jej gardło podczas każdej wyprawy w teren. Jej domem była Zona. Urodziła się tutaj. Jej matka zmarła podczas porodu a ona została wychowana przez swojego dziadka, Aleksieja. Gdy miała 14 lat, jej dziadek został rozszarpany przez pijawkę. Był jedynym człowiekiem, którego kochała na tym świecie. Pamiętała chwile gdy chowali się w piwnicach domów gdy nadchodziła emisja. Pamiętała że czytał jej książki gdy była małym szkrabem. To on nauczył ją polować, zabijać jednym strzałem. Zawsze powtarzał:
- Strzelaj tak, żeby kula wpadła jednym uchem a wyleciała drugim.


Parę problemów z interpunkcją i ten opis... każdy się bał. Kto się w Strefie NIE BAŁ? Poza tym wszystkie liczby w opowiadaniach piszemy słowie, chyba że są to daty.

- Dieduszka to jest niemożliwe!

Brak przecinka po "dieduszce", nie mówiąc już o tym że mi samemu się taki zabieg nie podoba, chociaż stosuje go wielu pisarzy. Także mojej uwagi nie musisz traktować poważnie :E

- Księżniczko.... Księżniczko..... - te słowa dochodziły do jej umysłu jak zza mgły.

Nie ma czegoś takiego jak "pięciokropek" albo coś w podobie. Jest wielokropek, który składa się z trzech kropek. A poza tym to nie "jak zza mgły" tylko "jak przez mgłę" - frazeologizm.

Nagle dostrzegła klapę w podłodze i nie zastanawiając się długo powoli zeskoczyła w dół oświetlając sobie drogę latarką i trzymając pistolet w pogotowiu.

Jednym tchem? :E

pocharataną

Argh! Poharataną!

- Więc może tu gdzieś być jeszcze. - to mówiąc wstała.

Zapis dialogów. Skoro postawiłaś już kropkę, to czemu zdanie zaczynasz od małej litery?

Nagle wszystko stało się tak szybko i tak powoli jednocześnie jakby ktoś zatrzymał czas

To zdanie jest kompletnie nielogiczne.

Ogólnie cały drugi rozdział ostro zapachniał mi harlekinem. "Mogę z tobą iść" i inne takie... Zbyt trywialne i przewidywalne.

No dobra, rzecz pierwsza i najważniejsza: nie zrażaj się moimi narzekaniami (imho wszystkich błędów nie wymieniłem i tak, nie chcę nikogo dołować) tylko popraw błędy i ćwicz warsztat. Przez niezłe opisy (naprawdę były niezłe, aż dziwiłem się dlaczego w jednej chwili piszesz tak obrazowo a w drugiej popełniasz karygodne błędy logiczne) przebijały się braki warsztatowe. Jeśli chcesz kontynuować zabawę z pisaniem mogę ci zapodać parę fajnych poradników o interpunkcji, pisaniu dialogów i tak dalej. Ale to na PW, jeśli już.
No, więc jak mówiłem, ćwicz i jeszcze raz ćwicz.
Filtrator
Kot

Posty: 4
Dołączenie: 19 Lis 2010, 20:53
Ostatnio był: 27 Sty 2012, 21:09
Miejscowość: Grajewo
Frakcja: Czyste Niebo
Ulubiona broń: Vintar BC
Kozaki: 0

Re: Prometeusz

Postprzez Lucjusz w 21 Lis 2010, 15:36

Opowiadanie wciąga i ma klimat. A warsztat? Właśnie po to tutaj piszemy, żeby nad nim popracować.
...picie wódki to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości...
Awatar użytkownika
Lucjusz
Ekspert

Posty: 705
Dołączenie: 04 Lis 2010, 20:08
Ostatnio był: 16 Kwi 2015, 16:33
Miejscowość: Bałuty
Frakcja: Samotnicy
Ulubiona broń: Vintar BC
Kozaki: 261

Re: Prometeusz

Postprzez k4r00 w 22 Lis 2010, 18:47

Rozdział III

Gdzieś na drodze do Zatonu...
Ciemność... mroczna, tak, że można ją kroić nożem, wszechogarniająca, oblepiająca oczy.
Uniosła powieki, przy wtórze okropnego bólu głowy. W pierwszej chwili myślała że oślepła, lecz w chwilę potem dostrzegła niewyraźne kontury człowieka siedzącego naprzeciwko. To Nikolai! - pamiętała jak przez mgłę. Był nieprzytomny.
- Cholera gdzie ja jestem? - zastanawiała się.
Jechali na pace stareńkiego Urala pokrytej plandeką, przywiązani sznurem do pordzewiałych rurek. Próbowała się wyswobodzić z krępujących ją więzów, lecz były tak sprytnie zawiązane, że każda próba spełzała na niczym.
- Zostaw to w spokoju, albo rozwalę Ci łeb! - dopiero teraz dostrzegła mężczyznę siedzącego w samym kącie, blisko szoferki. Mierzył do niej z Kałasznikowa trzymając go na kolanach. Dostrzegła w jego oczach lata doświadczenia, a na twarzy lekki, ironiczny uśmieszek.
- Pewnie zastanawiasz się gdzie jesteśmy co? - zapytał ukazując pożółkłe od nikotyny zęby - nie martw się wkrótce się dowiesz. - powiedział, przybierając wyraz twarzy, od którego biła nienawiść.
Jechali dwie godziny w milczeniu, gdy nagle ciężarówka zatrzymała się. Trzasnęły drzwiczki, a po chwili nad klapą ukazała się głowa jakiegoś człowieka.
- Wysiadać! - rozkazał.
Człowiek z pożółkłymi zębami przeciął jej więzy, a po chwili odwrócił się do niej tyłem.
- To moja szansa! - pomyślała.
W mgnieniu oka rzuciła się na mężczyznę odwróconego do niej tyłem i wbiła mu zęby w szyję, jednocześnie próbując się na nim utrzymać. Nieznajomy był przygotowany na taką ewentualność. Rzucił się do tyłu upadając całym ciałem na kobietę i przygważdżając ją tym samym w miejscu. Obrócił się w miejscu łapiąc jedną ręka jej dłonie w żelaznym uścisku a drugą wyjmując nóż z pochwy przytroczonej do pasa. Aleksandra poczuła tępy ból promieniujący z okolic brzucha, lecz próbowała się wyrwać spod ciała mężczyzny, sprzedając mu jeden kopniak za drugim. Na tył ciężarówki wbiegł drugi mężczyzna i przytrzymując jej głowę, przyłożył jej do ust gazę z chloroformem. Szamotała się jeszcze, lecz po chwili odpłynęła w ciemność...

"Szpital polowy" bandytów. Godzina 19:02
- Pobudka kwiatuszku! - usłyszała jakiś głos - dzisiaj BJ się tobą zajmie!
- Co? Gdzie ja jestem? Kto to jest BJ?
- BJ to nasz szef. A ty jesteś w bazie samotnych stalkerów, zwanych przez niektórych bandytami. - to mówiąc uśmiechnął się. - ja jestem Cysiek.
- Aleks. Po co mnie tu ściągnęliście?
- Od dziś mam być twoim ku*wa opiekunem więc przestań mnie wku*wiać! -wrzasnął jej nad uchem.
- Ale o co ci chodzi?! Porywacie mnie, ogłuszacie, a teraz wrzeszczy nade mną koleś, który myśli że jest Pan bo ma spluwę!
- Hahaha, nie zapomniałaś języka w gębie! To dobrze się składa. Chodź poznasz szefa.
Wstała z brudnej pryczy nie wiedząc co robić.
- No rusz się - wrzasnął - bo Kaśka nie da Ci jedzenia jak będziesz się ociągać!
Ruszyła za nim powłóczystym krokiem...
Ostatnio edytowany przez k4r00 30 Gru 2010, 21:26, edytowano w sumie 7 razy
Suck the tears of my dick, you ugly mud-fuckers!

Za ten post k4r00 otrzymał następujące punkty reputacji:
Positive Wheeljack, dorian.
Awatar użytkownika
k4r00
Ekspert

Posty: 740
Dołączenie: 30 Wrz 2010, 00:07
Ostatnio był: 02 Kwi 2015, 16:55
Miejscowość: Miasto prywatne
Frakcja: Najemnicy
Ulubiona broń: VLA Special Assault Rifle
Kozaki: 160

Re: Prometeusz

Postprzez Elementary w 22 Lis 2010, 19:13

Urala pokrytej


-ego :)

[...]dopiero teraz dostrzegła mężczyznę siedzącego w samym kącie, blisko szoferki.[...] Dostrzegła w jego oczach lata doświadczenia, a na twarzy lekki, ironiczny uśmieszek. [...] zapytał ukazując pożółkłe od nikotyny zęby.[...] przybierając wyraz twarzy, od którego biła nienawiść.


W tej ciemności to trochę nie pasuje, ale można to podciągnąć pod przyzwyczajenie się oka do ciemności :)

Zrzucił się do tyłu[...]
a dalej jest:
[...]Na tył ciężarówki wbiegł[...]


Z początku pomyślałam, że on ją z tej ciężarówki zrzucił. Połamałby ją tam w drobny mak :) Tak więc powinno być raczej "Rzucił się do tyłu".
Ogólnie ten fragment całkiem zręcznie napisany jest :)


Do dialogu na końcu nie widzę powodów, aby się przyczepiać. Jednak ta "pani Kasia"... Grrr... usuń tą "Panią" :P Wszystko tylko nie "pani". Nie mam przecież stu lat... :P

Ogólnie, jest bardzo dobrze. Gdzieniegdzie brakuje przecinków, ale to raczej już sam wyłapiesz. Czekam na dalszy ciąg :)
i Kasia
Awatar użytkownika
Elementary
Stalker

Posty: 73
Dołączenie: 01 Cze 2009, 01:26
Ostatnio była: 24 Cze 2012, 22:04
Miejscowość: Warszawa
Frakcja: Samotnicy
Ulubiona broń: RP-74
Kozaki: 9

Re: Prometeusz

Postprzez Papa Mobile w 24 Lis 2010, 13:06

Zgrabne, ciekawe. Po raz pierwszy czytam na tym forum opowiadanie, w którym jest radość (tak to odczuwam, akceptacja Zony, świata, w którym przyszło urodzić się bohaterce, super rozwiązanie (tutaj trochę dwuznacznie;)) i może stąd miłość? Nie będę się czepiał, jest kilka przecinków, ale to betka, rzecz dla korektorów. Hmm, jedynie razi błąd ortograficzny w I rozdziale, poharatał nie "pocharatał". To co przeczytałem podświadomie kojarzy mi się z bohaterem filmu "Book of Eli". Jestem jaki jestem, i takim pozostanę, kocham i chcę być kochanym. Innymi słowy w Twoim opowiadaniu na pierwszy planie jest człowieczeństwo, a to mi pozwala pomyśleć, ze ten trupi wydech z Ak47, to nie jest najważniejsze w Zonie, tylko przełamywanie samotności.
Tutaj mały "dopalacz" ;)

Gajcy Tadeusz

Modlitwa za rzeczy

Uspokój serca zegarów,
zmęczone są -
żarówkom przygaś powieki, za długo patrzą na nas,
tramwajom pozwól odpocząć,
niechaj nie drepcą wciąż
i domom zabroń się wspinać
w miastach obłych jak w dzbanach.

Zdyszanym kołom pociągów
kwietny spoczynek nakaż,
płuca motorów napełnij ciszą wonną od gwiazd,
trupim wydechem spalin
niech się więcej nie żali
kominów wysoki pochód w nieodgadniony czas.

Sprzętom naszym milczącym głos zamarły wyzwól,
piórom ześlij wytchnienie, papier zostaw bez liter,
niech przemówią znad półek książki kurzem przybite,
krajobrazy więzione na płótnach
niech zejdą w pokoje nasze -

Za wszystkie rzeczy smutne,
za wszystkie serca maszyn
prosimy cię Panie.


p.s."Papa Evil Empire: jak tak dalej pójdzie to będę musiał pić jeszcze więcej wódki, mam lekkie rozdwojenie jaźni po tym opowiadaniu, mówiąc do Ciebie On, nie Ona".

Pozdrawiam.
„Et aux horions, l’on verra qui a meilleur droit" — Jeanne d’Arc
Image
Awatar użytkownika
Papa Mobile
Tropiciel

Posty: 395
Dołączenie: 23 Sie 2007, 13:54
Ostatnio był: 31 Maj 2025, 18:25
Miejscowość: Campus Pagani
Frakcja: Samotnicy
Ulubiona broń: Vintar BC
Kozaki: 133

Re: Prometeusz

Postprzez k4r00 w 02 Gru 2010, 15:58

Rozdział IV

Spokojną przechadzkę po tak samo wyglądających, brudnych korytarzach, przerwał łoskot karabinu maszynowego.
- Co tu się ku*wa dzieje?! - krzyknął jej "opiekun", Cysiek. - Dalej! Biegnijmy do stołówki, tam powinien być szef!
Zerwali się z miejsca i zaczęli biec jak gdyby ziemia rozwierała się pod ich stopami. Gdy dobiegli do schodów, kule zaczęły świstać im nad głowami, zmuszając ich do czołgania się. Szyby pękały, a odłamki szkła spadały im na plecy.
- Stołówka już blisko! Szybciej! - próbował przekrzyczeć hałas. Zatrzymał ją na chwilę.
- Będziemy przebiegać przez stróżówkę! Spróbuję zamknąć bramę od środka, ale musisz mnie osłaniać!
Kiwnęła głową ledwie dostrzegalnie, próbując ukryć strach.
- Gotowa? - krzyknął.
Oparła lufę karabinu o parapet okna.
- Biegnij!
Zerwał się na równe nogi, biegnąc ile sił. Powoli wymierzyła w najbliższego napastnika, posyłając mu kulkę w twarz.
Następni przeciwnicy zaczęli wbiegać przez otwartą bramę. Dopiero teraz spostrzegła, że mają do czynienia z żołnierzami Specnazu. Wstrzymując oddech pociągnęła za spust. Kolejny żołdak padł nieżywy. Błysk broni z okna starej wieży strażniczej.
- Cholera mają snajperów! - przemknęło jej przez myśl. Spokojnie wymierzyła w niedawne miejsce rozbłysku, dostrzegając beret żołnierza. Wzięła poprawkę i oddała strzał. Karabin wypadł z martwych rąk.
Kątem oka dostrzegła Cyśka dobiegającego do bramy. Skosił serią z automatu dwóch żołnierzy, po czym naciskając przycisk automatycznego zamykania bramy. Nagle upadł rażony kulą niewidocznego snajpera.
Szybko wymierzyła w miejsce skąd strzelał wróg i nacisnęła spust. Bronią szarpnęło. Spojrzała jeszcze raz przez lunetkę. Snajper nie żył. Nagle usłyszała warkot silnika, a po chwili dostrzegła wielki transporter opancerzony. Po chwili brama leżała zgnieciona pod kołami wielkiego monstrum. Bitwa rozgorzała na nowo. Ze stołówki i okolicznych budynków zaczęli wybiegać stalkerzy. Lufa WKMu transportera pluła ogniem raz po raz kosząc nadbiegających ludzi. Nagle na dach stołówki wbiegło dwóch mężczyzn, dźwigając stary rosyjski granatnik RPG. Chwila ciszy zaczęła dzwonić w uszach. Dym i płomienie buchnęły z granatnika, a po chwili również z transportera. Pozostali przy życiu członkowie załogi zaczęli wyskakiwać z otwartego włazu. Aleks szybko przymierzyła i posłała jednemu z nich kulkę. Żołnierze zaczęli rzucać granaty w stronę kryjówek obrońców. Jeden ze stalkerów złapał za granat, który upadł u jego stóp i odrzucił go, zabijając trzech żołnierzy sił specjalnych. Bitwa dobiegała końca. Pozostali napastnicy zaczęli się wycofywać. W końcu ostatnie serie z karabinów ucichły, pozostawiając dzwoniącą w uszach ciszę. Dwudziestu stalkerów było martwych. Straty wroga były jeszcze większe. Oprócz transportera, stracili czterdziestu dwóch ludzi. Aleks pobiegła w stronę stołówki. Potykając się o ciała dobiegła do zniszczonej bramy. Cysiek leżał twarzą do ziemi. Obróciła go. Dostał prosto w oko. Zrobiło jej się niedobrze. Wstała przy wtórze zawrotów głowy. Poczuła ciepłą ciecz płynącą jej po brzuchu. Spojrzała na niedawną ranę od noża. Opatrunek zerwał się razem ze świeżym szwem. Zrobiło jej się słabo. Upadła. Ciemność... Można zdefiniować ją na wiele sposobów, jednak każdy odczuwa ją tak samo - poprzez strach...
Ostatnio edytowany przez k4r00, 30 Gru 2010, 21:23, edytowano w sumie 1 raz
Suck the tears of my dick, you ugly mud-fuckers!
Awatar użytkownika
k4r00
Ekspert

Posty: 740
Dołączenie: 30 Wrz 2010, 00:07
Ostatnio był: 02 Kwi 2015, 16:55
Miejscowość: Miasto prywatne
Frakcja: Najemnicy
Ulubiona broń: VLA Special Assault Rifle
Kozaki: 160

Re: Prometeusz

Postprzez k4r00 w 30 Gru 2010, 21:22

Rozdział V

To Nikolai uratował jej życie. Dowiedziała się o tym później od jednej z "pielęgniarek". W sumie w bazie spędziła dwa tygodnie, kurując ranę po nożu i liczne zadrapania i urazy. Artefakt, na użycie którego zezwolił dowódca bandytów, po dwóch dniach leżenia na jej brzuchu, rozpadł się. Po prostu pękł na dwa równej wielkości kawałki i przestał świecić. Ale to prawdopodobnie świecący artefakt i troska Nikolaia ocaliły jej zycie. Początkowo BJ był wściekły utratą paru tysięcy rubli, a Nikolai zmartwiony tym, że utraci pacjentkę. Tak się jednak nie stało...

Tydzień po bitwie. Pokój BJa. 17:00
- Otwiera oczy! - dobiegł ją czyjś piskliwy głosik.
- Wynocha stąd! - ryknął ktoś - Zostawcie nas samych.
Uniosła powieki. Jej oczom ukazała się twarz szefa...
- Ja... - zaczęła słabym głosem.
-Spokojnie. - przerwał jej - Leż nic nie mów. Wiem, że masz mnóstwo pytań i pewnie masz do mnie żal o to wszystko - wykonał obronny gest lewą ręką - i masz do tego prawo. Postaram się wyjaśnić, dlaczego spotkało Cię to dziwne pasmo zdarzeń.
- Czekam więc - odrzekła z lekkim uśmiechem. Niezły przystojniak, pomyślała.
- Porwaliśmy Cię... - przerwał, odwracając głowę na chwilę - Ja... My chcieliśmy, żebyś znalazła dla nas pewien rzadki artefakt. Ale to już raczej nieaktualne... Co do ataku na bazę, to okazało się, że w naszych szeregach był kret. Policzyliśmy się już z tym pieprzonym sprzedawczykiem - dodał, zaciskając zęby ze złości. - Przykro mi, że stało się tak a nie inaczej - to mówiąc, wskazał na bliznę po nożu - ale dzięki artefaktowi, który znaleźliśmy w twoim plecaku i pomocy pewnej osoby, uleczyliśmy Cię - dodał z uśmiechem.
- Dziękuję - wyjąkała. - A co do tego artef...
- Potem o tym pogadamy - przerwał jej. - Odpoczywaj teraz.
Wstał, spojrzał na nią dziwnym, tajemniczym wzrokiem, a chwilę potem odwrócił się i odszedł zamykając za sobą drzwi.
Ciekawe czy jest mną zainteresowany, pomyślała.

Dwie godziny później
Drzwi zaskrzypiały i wszedł przez nie jakiś mężczyzna.
- Witaj - powiedział już od drzwi. Gdy się zbliżył poznała jego twarz.
- Nikolai?! Ty żyjesz?
- Jak widać - uśmiechnął się i usiadł w nogach łóżka. - A ty jak się czujesz?
- Głowa mniej boli, a rana chyba się zagoiła.
- To wspaniale - powiedział. - Poproszę Kasię, żebyś mogła jutro wstać i trochę pospacerować.
Uśmiechali się do siebie.

I tak minął cały tydzień - krótkie spacery w towarzystwie Nikolaia, obiad - jeśli tak można nazwać kawałek kiełbasy i kromkę chleba, a wieczorami Nikolai siadywał przy jej łóżku i zabawiał rozmową dotąd, aż nie usnęła zmorzona po całym dniu.

- Wiesz, zona jest jednak piękna - powiedziała. Siedzieli na murku rozmawiając na różne dziwne tematy.
- Chociaż przerażająca - dokończyła ze śmiechem.
- Dlaczego milczysz? - zapytała po chwili.
- Rozmyślam. Rozmyślam o wszystkim. Także o mnie i o Tobie...
Milczenie.
- Dobranoc panu - powiedziała śmiejąc się. Wspięła się na palce i pocałowała go w usta, a potem pobiegła do pokoju.
Wiele czasu spędzili ze sobą, rozmawiając, śmiejąc się, trzymając się za ręce i znowu się uśmiechając.
Pociągała ją ta jego tajemniczość, uwielbiała opowiadać mu różne historie o jej dziadku i o niej samej. On wtedy siedział wpatrzony w nią i słuchał z uwagą nie przerywając jej ani słowem. Raz zdarzyło się, że pijany i napalony stalker zaczął ją zaczepiać i dobierać się do niej. Normalnie leżałby na ziemi z rozwaloną szczęką, ale była zbyt słaba by rozpoczynać bójkę. Wtedy Nikolai wszedł wolnym krokiem do izby, a widząc rękę stalkera leżącą na jej nodze, dopadł do niego w dwóch szybkich skokach, podniósł go za fraki i spojrzał przenikliwym, lodowatym wzrokiem w oczy pijaka. Ten nic nie mówiąc, wstał i wyszedł z izby jakby nagle otrzeźwiał...
- Jak to zrobiłeś? - zapytała później zdziwiona.
- Lepiej nie pytaj -odpowiedział i roześmiał się.
Ciągłe siedzenie w bazie wpływało na jej nerwy. Kiedy w końcu będzie coś do roboty, myślała.

Dzień później 23:42
Puk puk.
- Proszę.
- Jeszcze nie śpisz? - zapytała Aleks.
- Nie - uśmiechnął się - czytam jakiś kiepski kryminał - dodał po chwili.
- Wiesz ja... pragnę Ci podziękować za uratowanie mi życia.
- Drobiazg nie dziękuj - zaśmiał się.
- Ale ja chcę...
Pięć minut potem odpłynęli w rozkoszy, w akompaniamencie grającego za oknem wiatru.

Dwa tygodnie po bitwie. Bar "U Chudego". 14:38
- Pakuj się mamy robotę! - zawołał uradowany Nikolai już od wejścia.
- A co to za robota? - zapytała uśmiechając się ironicznie.
- Słyszałaś kiedyś o artefakcie o nazwie Prometeusz?
Spojrzała na niego rozszerzonymi ze zdziwienia oczyma...
Suck the tears of my dick, you ugly mud-fuckers!

Za ten post k4r00 otrzymał następujące punkty reputacji:
Positive Edka.
Awatar użytkownika
k4r00
Ekspert

Posty: 740
Dołączenie: 30 Wrz 2010, 00:07
Ostatnio był: 02 Kwi 2015, 16:55
Miejscowość: Miasto prywatne
Frakcja: Najemnicy
Ulubiona broń: VLA Special Assault Rifle
Kozaki: 160

Re: Prometeusz

Postprzez k4r00 w 08 Sty 2011, 17:26

Rozdział VI

Prometeusz był czymś niespotykanym, był swoistym skarbem nie do odkrycia. Podobno dwa i pół roku temu samotnik zwany Leśnikiem, znalazł kopalnię pełną dziwnych artefaktów. Większość z nich nie nadawała się do niczego - były uszkodzone lub nie wykazywały żadnych właściwości, chociaż świeciły nieziemskim światłem. Idąc dalej natknął się na Prometeusza - jak został później nazwany. Art nie wykazywał żadnych szczególnych właściwości, jedynie jego jądro świeciło się nikłym, ledwo dostrzegalnym blaskiem. Po dogłębnym zbadaniu owego znaleziska przez zaprzyjaźnionego naukowca, odkryto, że art leczy zarówno "ciało jak i duszę". Przypominało to legendę o Sangrealu czyli świętym Graalu. Między innymi dlatego większość stalkerów postrzega Prometeusza jako coś niezwykłego, niemożliwego do znalezienia. Łączą postać legendy o Chrystusowym kielichu z legendą o Prometeuszu. Każdy zagadnięty stalker odpowiedziałby to samo - To przecież legenda.
Choć niewątpliwie każda wzmianka o tym artefakcie rozpala wyobraźnię słuchaczy.

Bar "U Chudego" 14:40
- Chyba sobie jaja robisz? - powiedziała Aleksandra do Nikolaia - Coś takiego jak Prometeusz nie istnieje! To tylko legenda. - ciągnęła z niedowierzaniem patrząc na swego kompana. Nikolai zdjął plecak i wyjął z kieszonki jakieś zwitki, coś wyglądającego jak zdjęcia. Podsunął jej pod nos pierwszy obrazek. Był to szkic. Przyjrzała się bliżej...
- Prometeusz?
- Tak - odparł.
Podał jej kolejne zdjęcie. Była to fotografia wielkiego kompleksu fabrycznego.
- A to co? - zapytała.
- Tutaj podobno ostatni raz widziano Dzikiego.
- A co to ma do rzeczy?
- To, że to właśnie on jest w posiadaniu Prometeusza - wyjaśnił ze spokojem.
Znowu rozdziawiła oczy ze zdumienia. Nie przestawał ją zaskakiwać. Dziki jest największym sku*wielem jakiego ziemia kiedykolwiek zrodziła. Każdy był co do tego zgodny, nawet jego banda. Morderca, gwałciciel i jeszcze wiele by wymieniać. Często zabijał dla bez powodu i najwyraźniej sprawiało mu to wielką przyjemność. Chłopaki BJa to przy nim aniołki roznoszące prezenty...
Zresztą BJ zapytany czemu nazywają ich bandytami odpowiadał, że to dla przykrywki. Tak naprawdę pracowali dla naukowców z przenośnego laboratorium, wyjaśnił wtedy. Wierzyła mu, gdyż zdarzało się czasem, że potajemnie obserwowała stalkerów z grupy BJa i nic nie wskazywało na to,że parają się działalnością sprzeczną z prawem. Zaśmiała się na to wspomnienie - Prawo w Zonie? Hahaha...
- Co w tym śmiesznego? - zapytał Nikolai.
- Nic, przepraszam Cię. Po postu coś mi się przypomniało.
Podsunął jej trzecią kartkę. Była to w miarę dokładna mapa Strefy, narysowana przez jednego z kartografów.
- Postudiuj mapę wieczorem. Tutaj masz bazę Dzikiego i pobliskie posterunki - wskazywał po kolei palcem na mapie kolejne zaznaczone kropki. - Niestety nie wiemy jaka jest liczebność posterunków. W bazie jest około dwunastu ludzi, co wydaje się podejrzane, bo ten zawsze chodzi z dużą obstawą.
- Okej popatrzę przed snem. Kiedy wyruszamy?
- Za dwa dni. Spakuję się i dam Ci znać. Masz jakiś porządny kombinezon i maskę?
Pokręciła głową - Tylko to co mam w pokoju.
- Ten grat?- zaśmiał się - Pogadam z BJem i spróbuję załatwić Ci coś lepszego.
- Okej ja idę się położyć bo padam po wczorajszym dniu. Dobranoc - pocałowała go.
- Dobranoc.
Suck the tears of my dick, you ugly mud-fuckers!
Awatar użytkownika
k4r00
Ekspert

Posty: 740
Dołączenie: 30 Wrz 2010, 00:07
Ostatnio był: 02 Kwi 2015, 16:55
Miejscowość: Miasto prywatne
Frakcja: Najemnicy
Ulubiona broń: VLA Special Assault Rifle
Kozaki: 160

Następna

Powróć do Teksty zamknięte długie

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości