Przeczytałem, przeczytałem, dopiero po paru dniach niestety

Przyznam, że nie mam głowy do poezji i wszelakich jej pochodnych, więc tekst nie był dla mnie lekki i prosty. Jednak przyznam, że sam wydźwięk jaki pozostawiał zrobił na mnie wrażenie - "nie fikaj chłopcze w kombinezonie za pierdyliard rubli". Dodatkowo ujęło mnie to:
Z nadejściem jesieni drzewa zamiast przejść od zieleni całą paletą ciepłych barw do złotej - po prostu wyblakły. Jakby kwaśne deszcze i radiacja spłukały z nich stopniowo cały kolor, zostawiając tylko bladobure cienie zaplątane w gałęzie.
No cudny fragment. Niemalże oczyma wyobraźni zobaczyłem te liście drzew w jednej chwili wytracające cały kolor i szarzejące jak stara fotografia. Dobry kawałek, naprawdę

Byków wypisywać nie będę, bo nic nie rzuciło mi się do oczu. Sama jakoś tekstu stoi na niezłym poziomie, mimo że nie jest to mój styl (jak już wcześniej wspomniałem).