To ja się wypowiem

Ano, też pamiętam ten zwój - typ zaiwaniał jak messerschmitt i jeszcze był przy tym prawie całkowicie przezroczysty

Przydawały się jak trzeba było przebyć jakiś spory kawałek drogi, a w tej grze często musieliśmy się sporo ołazić bo transport w pewne rejony nie docierał. Parafrazując Forresta Gumpa - "
the good thing about Vvanderfell is that there was always someplace to go" i to mi się podobało.
Też lubiłem zbierać te artefakty i zgromadziłem wszystkie z tej książki, które się dało znaleźć, a najbardziej byłem dumny ze Zgniatacza Czaszek, bo primo - sam go znalazłem, całkowicie przez przypadek, secundo - nie było to łatwe: pozorny brak wejścia do daedrycznej świątyni, atronachy, zamek na poziomie 100 i tertio - walczyłem akurat bronią obuchową więc ten młot był jak znalazł, byłem praktycznie
invincible 
Gabriel napisał(a):[...] mogliby trochę świat uatrakcyjnić, nieprawdaż? Wiem że tamte wioskowe czasy, ale patrzcie na Gothica - bardzo mały ale bardzo atrakcyjny świat - a tu powtarzające się schematy wiosek.
Powiem tak - w Gothicu 2 było jedno miasto, Khorinis, więc nie miało się co powtarzać

Poza tym, gdy spojrzymy na architekturę to właściwie nie ma wariacji: górne miasto, dolne miasto i dzielnica portowa, a i tak nie ma wielkich różnic i to tyle. W Gothicu lepsze jest to, że Khorinis i cała wyspa bardziej przekonująco sprawiają wrażenie jakby naprawdę żyły swoim życiem. W Morrowindzie łatwo wyłuskać charakterystyczne style o czym już była mowa, a wioski nie wiem w jakim sensie są schematyczne. Niby Vivek zbudowano z tych samych klocków co Molag Mar, ale przecież ułożono je w różnych konfiguracjach i to jest moim zdaniem ciekawe. Podobnie choćby z Balmorą i Suran - ten sam styl, ale każde miasto ma swój niepowtarzalny charakter. A jaskinie to już istny majstersztyk - świetnie połączenie skał, podestów z desek, kładek, wiszących pomostów, zalanych korytarzy i grot... A daedryczne świątynie już tak zostały pomyślane - centralna wielka komnata z posągiem i jakieś mniejsze, użytkowe pomieszczenia; jakby to było gdyby każda świątynia była z innej parafii? Toż ci wierni muszą wiedzieć co gdzie się znajduje, żeby mogli łatwiej się odnaleźć w tych budowlach

Gabriel napisał(a): I jeszcze jedno - co według Was lepsze - Twierdza Smutku, Solstheim czy zwykła gra?
A bo ja wiem, każda część dodaje coś ciekawego. Twierdza Smutku to na przykład bardzo przydatna dzielnica handlowa albo muzeum artefaktów czy nowe przedmioty: kapitalne zbroje strażników albo te dwa sejmitary. I ładnie się prezentuje wizualnie moim zdaniem. Fabuła taka sobie, ale przynajmniej nie było łatwo - choć miałem świetną postać na wysokim poziomie, to potyczek z goblinami w kanałach nie wspominam zbyt miło

A Solstheim to piękna, klimatyczna wyspa skuta lodem. Bardziej mi przypadła do gustu niż Twierdza Smutku, może dlatego, że mieliśmy sporo ciekawych misji pobocznych plus tę dodatkową kampanię z tą kopalnią ebonu czy co to było, którą można było skończyć na dwa sposoby. No i oczywiście możliwość przemiany w wilkołaka. A ponadto, bardziej na mnie oddziałuje śnieg niż szczury w kanałach.
Tha's all for today's evening.