ViS napisał(a):A swoją drogą ciekawe, czy jest chociaż jedna osoba, która cieszy się z tej zimy.
Ja ponieważ nie pocę się jak świnia, lubię spacery i bieganie przy takiej temperaturze, na siłowni po godzinie treningu nie mam ochoty wyplucia płuc z resztą wnętrzności jak to jest w lato.
"kowunio jest stalkerem ubranym w sweter ochronny "wschód słońca" szukającym artefaktów w zonie szczecińskiej legenda głosi, że zdołał ominąć korki i dostać się do centrum - żyły złota" Wheeljack
Za ten post KoweK otrzymał następujące punkty reputacji:
kto tu mówi o lecie, ja bym chciał kilka stopni +, żeby już nie było skrobania szyb rano i śniegu na polu
Wolno mi być dumnym z tego co w narodzie jest wielkie i choć na wschodzie pozostały tylko kamienne orły, chłodne płyty nagrobne polskich bohaterów, rodacy którym udało się przeżyć prześladowania i nie skapitulować, wolno mi żywić nadzieję, że czasy Wielkiej Polski jeszcze powrócą...
No, mogłoby być cieplej. A jak sobie myślę, że w Wielką Sobotę będę szedł na wartę w zimnie w samym mundurze (przecież nie zdejmę kurtki w kościele, idąc na zmianę wart)... Brrr...
Wkurza mnie wnuk sąsiadów z góry. Durny bachor co rano od godziny 8.00 drze mordę i ryczy co najmniej, jakby go ze skóry obdzierali. Przestanie drzeć pysk? To biega jak popaprany po całej chacie, trzaskając drzwiami i czym popadnie.
Uprzedzając pytania i komentarze - nie, nie śpię o tej godzinie Po prostu to wkurza, kiedy nie możesz w spokoju zjeść sobie nawet śniadania, bo jakiś szmaciarz ma fochy.
Oczywiście jest to wkurzające, ale... moim zdaniem nie "bachory" nie są winne tej sytuacji. Dzieci zazwyczaj zachowują się tak, jak jest im na to pozwalane. Jeżeli latają i się drą, to dlatego, że mogą, bo dorośli, pod których są opieką na to nie reagują.
Zawsze, zanim oceni się dziecko chyba trzeba spojrzeć na rodzica, może się okazać, że sytuacja jest krystaliczna. Chuligański tatuś - taki sam synek, pindrząca się matka - córka mała lafirynda; rozwydrzone dzieci są najczęściej wynikiem tego, że rodzice je doprowadzili do takiego stanu swoim sposobem wychowywania, lub brakiem tego sposobu. Tyle.
Za ten post Realkriss otrzymał następujące punkty reputacji:
Pode mną mieszkają takie "Gizbarusy" , którym zabawy i bieganie Bartka przeszkadzało cały czas. O szczekaniu małego pieska piętro nade mną również. Jednocześnie nie widzieli problemu w ostrym imprezowaniu co weekend z koszmarną muzyką o natężeniu, od którego podskakiwał cały blok...
Właśnie urodziło im się własne dziecko, które drze się w niebogłosy a sąsiad zza ich ściany prowadzi pół rokoku bardzo głośny remont. I jakoś skończyły się pretensje do sąsiadów
Termi - nie zrozumieliśmy się. Ja nie mam nic przeciwko szczebiotaniu dzieciaka i normalnej zabawie - sam kiedyś byłem mały i wiem, jak to jest Tu chodzi mi po prostu o sytuację, kiedy dzieciak wściekle drze japę na cały głos, bo czegoś się domaga/ma focha/dzieje mu się wielka krzywda, albo biega po całym domu jak wariat i trzaska drzwiami, bo jest zły i ma muchy w nosie... Dam sobie rękę uciąć, że to inna sytuacja, niż z twoim małym
Impreza raz na tydzień to co innego niż permanentne darcie japy od rana do nocy wespół z piesem. Swoją drogą trzymanie takich zwierząt w blokach powinno być zakazane.
Za ten post xionc otrzymał następujące punkty reputacji: