Poniżej nie ma spojlerów, są tylko moje odczucia na temat filmu.
Według mnie epizod VII powinien zostać rozbity na dwie osobne części, albo najlepiej na trylogię żeby porządnie wyjaśnić co się do diabła działo przez ostatnie 30 lat.

Rzekomo mają to zrobić (to znaczy wyjaśnić) nadchodzące kanoniczne komiksy i książki. Coś tam słyszałem o serialu z aktorami a nie jakichś zasranych kreskówkach. Ale szczerze mówiąc nie mam zamiaru nabrać się na to dziadostwo i po prostu doczytam sobie lore na wikipedii.

Miałem na seansie taką przygodę:
Obok mnie po sąsiedzku siedziały dwa szczyle na oko 15-17. Amerykańska postura, młodzieżowe ciuchy. Młodszy wychodził z sali chyba ze 3 razy, w połowie filmu wyszedł i nie wrócił. Starszy wiercił się w fotelu i wyraźnie nudził. Podczas gdy ja miałem banana na gębie i łzy w oczach, że siódemka nie jest takim gównem jak prequele.
Myślę że ta moja mała przypowieść dobrze obrazuje jak film odebrali zwykli widzowie a jak odebrali fani. Przebudzenie mocy dobrze wróży na przyszłość ale nie jest to film który można polecić każdemu niczym Strażników galaktyki albo innych Avengerów. Jak jesteś fanem to pewnie już obejrzałeś albo i tak pójdziesz. Cała reszta to pół na pół: albo cię wciągnie albo będziesz czekał na kolejne eksplozje.
Ok, jeden spojler a raczej sugestia żeby być spostrzegawczym na seansie: