Skoro już temat o "odmienności seksualnej" na tapecie, to też się wypowiem

...Chociaż w zasadzie nie o samym homosexualizmie tu się toczy rozmowa, ale bardziej o ekshibicjonizmie sexualnym - gdyż większość z was pisze, że "nie ma nic przeciwko" gejom i lesbijkom, ale nie ma ochoty ich oglądać na ulicach.
I w tym tkwi sedno. Ludzi na ogół guzik obchodzi, co inni robią pod pierzyną, jak to robią i z kim - bo to ich prywatna sprawa. Problem zaczyna pojawiać się w momencie, w którym spod pierzyny wyłazi to na ulice.
Tu wchodzi obecnie kwestia tak zwanej "poprawności politycznej" - najpaskudniejszego oręża "postępowców", które niszczy ludzi mających i wyrażających swoje własne zdanie (odmienne od odgórnie przyjętego).
W imię politycznej poprawności nie walniesz w pysk czarnego, bo będzie to rasizm, pedała - bo będziesz homofobem, islamisty - znów rasizm lub nienawiść religijna, itd. To kneblowanie ludziom ust i indoktrynacja.
Ale polit-poprawnośc to oddzielny temat...
W każdym razie nie powiem tu niczego odmiennego od was - homoseksualizm zawsze był, jest i będzie towarzyszył naszemu gatunkowi. Nie tylko w wymiarze seksualnym, ale też tym wyższym - uczuciowym. I należy go
tolerować.
Nie można próbować tego likwidować, czy leczyć, ale również nie można tego traktować, jako coś tak naturalnego, jak związek dwupłciowy. To jednak pewna forma dewiacji, odmienności - nie jest naturalna. Nie można stawiać jej na równi ze związkiem mężczyzny z kobietą. Tym bardziej, że dotyczy tylko znikomego procentu ogółu populacji (1-5%).
Piszę, że trzeba to tolerować ("tolerancja"! sztandarowe hasło), ale to nie znaczy "w pełni zaakceptować i cieszyć się że homosie są z nami"! A to jest jednak mocno pomieszane w dzisiejszym świecie.
Totalnie absurdalną i niebezpieczną tendencję coraz wyraźniej widać na zachodzie Europy, gdzie zaczyna się przedstawiać homoseksualizm jako coś najnaturalniejszego i słusznego. Zastępuje się pojęcie (na razie tylko urzędowe) matki i ojca, hasłami RODZIC1 i RODZIC2, zezwala się na "małżeństwa" homo i adopcję dzieci (wszystko we Francji), bajki i programy dla dzieci zaczyna się konstruować pod kątem "homo tolerancji" czyli od najmłodszych lat dziecko widzi, że 2 tatusiów albo 2 mamy to całkowicie normalna sprawa...
Dokąd to zmierza, ja się pytam???
Tolerować homosexualizm - bardzo proszę! Ale propagować go i wciskać ludziom w głowy od dzieciństwa?
Homo parady są tu właśnie jednym z elementów takiej propagandy. Wcale nie twierdzę, że od oglądania pedalstwa na ulicach wszyscy zostaniemy pedałami, ale najzwyczajniej w świecie ludzie na ogół nie mają ochoty tego widzieć - tym bardziej w tak wulgarnej formie, jaka panuje na "paradach miłości"...
Swoją drogą - czytając wypowiedzi w tym temacie, coraz bardziej się zastanawiam, kto głosował na Palikota w ostatnich wyborach, bo Ruch(a) Palikota bazuje głównie na propagowaniu odmienności sexualnych...
I'm just stalking...