przez Pangia w 24 Lip 2013, 16:11
Hm... Dziwne. U mnie zawsze był taki scenariusz, jak mówiłem. Pies chyba nie atakował, na niego nie zwracałem uwagi.
A tak w ogóle to i tak nie ma to sensu, bo Kompasu nie sprzedasz, a jest bezużyteczny. Daje każdej ochrony po trochu, tylko co z tego, jak wszędzie mało. Już lepiej mieć każdy artefakt z osobna, a w ogóle to można się ograniczyć do Kotleta (pozwala na przejście podziemiami bez Sevy, ale z nim nie niszczy ci się kombinezon w porównaniu do antidotum, które chroni tylko gracza - szkoda tylko, że Sevę i tak trzeba kupić na tę okazję), reszta tych najlepszych artefaktów jest i tak nieprzydatna (może ew. Płomień od redukcji krwawienia i Śnieżynka, jeśli ma się jakiś lekki kombinezon)
Proszę państwa, sto pięćdziesiąt kilometrów na godzinę w ciągu kilku sekund, wspaniały wynik. Gdyby w ten sposób można było wypie*dolić z polskiej polityki tych wszystkich śmieci z Okrągłego Stołu, Leszka Millera, byłoby… cudownie i każdemu bym ku*wa kupił po takim Ferrari, byleby w piz*u pojechali tym PROSTO do swojego ukochanego… Izraela. SYJONIŚCI Europy, jedźcie do siebie! Pozdrawiam, Zbigniew Stonoga. Nie jestem antysemitą!