Od pewnego czasu próbuję się zmusić do jeszcze jednego przejścia Zewu Prypeci, ale... no, nie da się, kuźwa

Jak dla mnie to Zew jest znacznie słabszy od Cienia Czarnobyla, a być może słabszy nawet od Czystego Nieba, a to dlatego, że Czyste Niebo jednak miało fabułę wspólną z głównym wątkiem serii. Tymczasem Zew Prypeci nie tylko łączy się z poprzednimi częściami tylko poprzez marginalną rolę Strieloka i Prypeć, która poza nazwą nie ma nic wspólnego z lokacją z SoC-a, ale w ogóle ma strasznie słabą fabułę, którą w dodatku można oblecieć w 3, może 4 godziny. Choćbym się zesrał na miękko, to nie dam rady tak szybko oblecieć ani Cienia Czarnobyla, ani Czystego Nieba. A myślałem, że to CS jest tą słabą fabularnie częścią.
Niezbalansowany poziom trudności też jest strasznie wkurzający. Na Stalkerze w egzoszkielecie jesteś niczym Heavy w machinimie Meet the Medic wykrzykujący "I AM BULLETPROOF!", ale na Weteranie padasz po 1 serii z AKSU albo po średnio celnym RGD-5

O ekonomii szkoda słów. Pułap 100000 RU można zdobyć nawet bez wychodzenia z Zatonu, jeśli wiesz, co robisz, ale zdobycie 200000 RU może już stanowić problem. Już nawet w SoC to lepiej wyglądało, bo egzoszkielet kosztował 200000, a Bułat 160000 rubli, więc forsę można było szybko przepuścić na coś pożytecznego.
Ogółem rzecz ujmując, po kilku przejściach strasznie się rozczarowałem, bo Zew Prypeci dla mnie okazał się po prostu nudny.
Proszę państwa, sto pięćdziesiąt kilometrów na godzinę w ciągu kilku sekund, wspaniały wynik. Gdyby w ten sposób można było wypie*dolić z polskiej polityki tych wszystkich śmieci z Okrągłego Stołu, Leszka Millera, byłoby… cudownie i każdemu bym ku*wa kupił po takim Ferrari, byleby w piz*u pojechali tym PROSTO do swojego ukochanego… Izraela. SYJONIŚCI Europy, jedźcie do siebie! Pozdrawiam, Zbigniew Stonoga. Nie jestem antysemitą!