Radziecki pamiętnik

Powyżej 5000 znaków.

Moderator: Realkriss

Radziecki pamiętnik

Postprzez SVDstriker w 30 Sty 2011, 00:13

Opowiadanie te nie będzie się tyczyć Stalkera tylko IIWŚ. Będzie opowiadane w formie opowiadania.

*
-Ech , synu. Dziś macie dobre czasy. - powiedział Wasiljew głaszcząc swoją pożułkłą dłonią długi siwy wąs. Wasiljew był już starym człowiekiem który przeżył drugą wojnę Światową i był żołnierzem Armii Czerwonej.
-Tato , nigdy się ciebie o to nie pytałem... Powiedz mi... Jak to było. Bardzo mnie to ciekawi ...
-To bardzo długa historia... Czasy były ciężkie chodź to były moje najwspanialsze dni... Byłem wtedy młodym człowiekiem...


I wtem Wasilli zaczął opowiadać swoją historię:
-Był rok 1941. Była to późna , zimna jesień. Ja , wraz z kilkoma innymi kompanami , byliśmy na zwiadzie w niedalekiej wiosce. Zostaliśmy wysłani na siłę. Nikt nie chciał iść. Dali nam stare , wybrudzone krwią i błotem mundury , zacinające się karabiny... Lecz ja miałem większe szczęście od pozostałych. Dostałem jakiś karabin snajperski co dawało mi większą przewagę - nie pamiętam już jaki. Mówili nam , że jeśli rozpoznamy teren wyślą odziały żeby zniszczyły pobliski magazyn amunicji który był kontrolowany przez nazistów. Kłamali na pewno. Nie mieliśmy wyboru i musieliśmy ruszać. Byliśmy w starym lekko płonącym , drewnianym budynku. Ja siedziałem przy beczce w której paliły się resztki drewna. Ocierałem z zimna dłoń o dłoń. Kiedyś były tu przepiękne , lśniące w słońcu pola. Teraz to była mogiła Radzieckich żołnierzy. Było nas tylko pięciu. Jeden - Jurik - pobiegł na północ sprawdzić czy okolica jest bezpieczna. Chciał iść sam - a nikt się na to nie pisał żeby iść z nim. On , był jeszcze młodszy ode mnie - był pełen zapału walczyć za naród i oślepiony komunistyczną propagandą. Ja , wpatrywałem się w resztki płomyków z których strzelały małe iskierki. Po chwili nadbiegł Jurik - zmęczony i zdenerwowany. Nie mógł wyksztusić nic z siebie. Ja zerwałem się i z otuchą podbiegłem. On , po chwili uspokoił się i powiedział ... Czterech żołnierzy z dwoma psami i jeden czołg. Nagle wszystkich przeszły dziwne dreszcze , a mi omal serce nie podskoczyło do gardła. Lecz nie mieliśmy wyboru. Musieliśmy siedzieć w tej zapchlonej budzie. Gdybyśmy się cofnęli - zabili by nas nasi. A jeśli pobieglibyśmy do przodu - zabili by nas faszyści. Musieliśmy się przygotować na obronę. Jeden z nas - Jozif - weteran wojenny , miał przy sobie Walthera i wyrzutnie rakiet z jedną rakietą. Wszystkim nam ulżyło. Mieliśmy dobry plan , lecz wykonanie ... Ja , wszedłem na strych z moim karabinem snajperskim i ukucłem przy oknie - którego już dawno nie było. Nagle usłyszeliśmy nadjeżdżający czołg. Ziemia drgała , a wszystkie przedmioty w budynku pospadały z półek. Domek był na pół spalony lecz trzymał się dobrze. Nagle... Za horyzontu wyszli... Jeden Niemiec z zapchlonym kundlem , pełnym wesz i lejącym się z paszczy śliny. Nagle ... Lufa czołgu. Zaraz za nimi reszta. Zbliżali się. Widocznie chcieli zrobić rozpoznanie terenu. Nagle nasz dowódca gwizdnął. Jozif siedzący na drewnianych pudłach które były wejściem na betonowy mur - wystrzelił rakietę. Bach! Bardzo celnie. Zniszczył wierzyczkę i to uratowało nasze życie - lecz była jeszcze reszta. Jozif jako jedyny na dworze - schował się do budynku. Ja cudem zastrzeliłem jednego Niemca lecz reszta podbiegła. Nagle rozpoczął się szturm. Jeden Niemiec z wstrętną krwiożerczą mordą podpalił Koktajl Mołotowa - pewnie zdobytego od martwego żołnierza Armii Czerwonej. Wycelowałem mu w głowę lecz ktoś był szybszy i zastrzelił go. To był przerażający widok. Jego krew z częściami mózgu poleciały na piaskową drogę. Lecz należało się faszyście. Ale także nieboszczyk odniósł sukces. Zdążył rzucić Koktajl Mołotowa i domek podpalił się do reszty. Spłonął jeden z naszych , a drugiemu spadła ostra belka na głowę - przebijając czaszkę. Ja siedziałem nieruchomo na strychu - choć dom płonął lecz pomyślałem że tak być nie może. Zbiegłem na dół. Zostało dwóch faszystów z psem i razem ze mną trzech naszych. Nagle zapadł się sufit ze strychu. Podziękowałem Bogu że już z tamtąd uciekłem. Jozif wychylił się , a za rogu wybiegł wstrętny kundel który naskoczył na niego. Ja niestety nie zdążyłem za reagować i kundel rozprawił się z weteranem wojennym... Lecz zabiłem go. Zostałem tylko Ja i Jurik. Miałem tylko trzy naboje... Obok ciała którego była wbita belka w głowie - leżał półautomatyczny SVT. Był to nasz dowódca. Popatrzałem się chwile na niego i nagle zaczęły mi lecieć łzy... Znaliśmy się dwa lata i wychodziliśmy z gorszych opresji... Lecz z transu wybudził mnie Jurik który krzyczał na mnie i kazał mi biec. Zobaczyłem nagle że Jurik zabił jednego faszystę. Podniosłem i przeładowałem SVT. Wybiegliśmy z domu - ja jako pierwszy. Za rozwalonym murem stał faszysta strzelający nie wiadomo gdzie - ręce mi się trzęsły lecz nadusiłem za spust. Trwało to tylko kilka sekund ale on nie zdążył za reagować. Nagle popatrzałem się , a na pagórku jeden z naszych czołgów z kilkoma żołnierzami! Jednak nie kłamali. Byłem pełen radości że udało nam się z tego wybrnąć. Wychyliłem głowę po za murek , a tam... Pełno Niemców i trzy czołgi. Nagle za naszymi plecami na pagórku nastąpił wielki wybuch. Jurik obalił się na ziemie i uderzył głową w mur. Ja utrzymałem równowagę. Wybuchł nasz czołg roztrzaskując na strzępy naszych żołnierzy. Pomyślałem że jestem zupełnie sam. Lecz musiałem uciekać. Na przeciwko mnie było wejście do okopów prowadzących na drugą stronę za wiaduktem kolejowy. Nie zastawiałem się wiele i podniosłem Jurika - nie mogłem go zostawić. Wbiegliśmy i na szczęście Niemcy byli jeszcze hen daleko. W okopach było pełno ciał naszych żołnierzy i śmierdziało padliną. Ja niefortunnie potknąłem się o jedno ciało i wraz z Jurkiem obaliłem na ziemie. Upadłem na cuchnącego trupa. Nie mogłem znieść jego spojrzenia. Zerwałem się i podniosłem Jurika który ledwo żył. Biegłem dalej i usłyszałem wokół siebie strzały - pomyślałem ze przybyło wsparcie lecz to zapewne nie możliwe. Nad okopami przejeżdżały chmary czołgów. Nie wiedziałem czy to nasze czy ich ale zapewne to były ich. Ziemia znów drgała i to dziesięć razy więcej niż w domku na strychu - Ha! I może nawet więcej. Miałem dość życia i wybiegłem z bunkra krzycząc strzelajcie - chociaż i tak nie wiedziałem kto tam jest. Miałem zamknięte oczy i po chwili podszedł do mnie jeden z naszych żołnierzy i spytał się co się stało. Ucieszyłem się i opowiedziałem o wszystkim. Byłem osłabiony i nie mogłem walczyć. Bitwa na chwilę ucichła. Żołnierz zaprowadził mnie do naszego paskudnego , wrednego dowódcy który ukrywał się w jakiejś szopie jak ten tchórz bo bał się wyjść na zewnątrz - na pole walki.

Położyłem przed nim Jurika i powiedziałem że musimy mu pomóc. A on odpowiedział:
- Oczywiście - to jest jedyne lekarstwo.
Ta świnia strzeliła Jurikowi w głowę. Chciałem go już też zabić ale się powstrzymałem. Zacisnąłem zęby , a on wyrwał mi broń z rąk i dał jakiś dziadowski pistolet którym zabił przyjaciela i rozkazał wybiec na pole walki bo inaczej mnie zabije. Po chwili Wasiljew wybudzony z transu opowieści wojennych powiedział:
- Oczywiście synu opowiadam ci wszystko w skrócie... Ale to nie ważne...
- Wybiegłem na pole bitwy i tam dopiero się zaczęło. Niemcy byli coraz bliżej , nas coraz mniej , a ja wskoczyłem tym razem do otwartego okopu ze starym pistoletem....
Ostatnio edytowany przez SVDstriker 30 Sty 2011, 13:20, edytowano w sumie 2 razy
Image
Awatar użytkownika
SVDstriker
Tropiciel

Posty: 255
Dołączenie: 15 Lis 2010, 11:37
Ostatnio był: 15 Cze 2012, 20:18
Frakcja: Najemnicy
Ulubiona broń: Sniper Rifle SVDm2
Kozaki: 52

Reklamy Google

Re: Radziecki pamiętnik

Postprzez Darkon w 30 Sty 2011, 00:47

Opowiadanie fajne i trzyma klimacik. Podoba mi się to iż jest pisane w formie wspomnień uczestnika. Za to duży plus. Robisz jednak sporo błędów. Głównie są to literówki w słowach. Nie jest to może poważny błąd, ale denerwuje i skutecznie psuje przyjemność z czytania. Radzę przeczytać opowiadanie po napisaniu, by wyeliminować takie błędy. Nie wiem też czemu robisz przerwy przed np. przecinkami. przypuszczam że to przyzwyczajenie jednak jest to błąd. No to by było na tyle krytyki. Pisz dalej, doszlifujesz to i owo i z dobrego opowiadanie wyjdzie opowiadanie świetne. czekam na kolejne części.
Uśmiechnij się! Jesteś w ukrytej snajperce!
"Bycie w Wolności to twoja Powinność" - Grave

Image
Awatar użytkownika
Darkon
Stalker

Posty: 84
Dołączenie: 25 Mar 2010, 22:45
Ostatnio był: 03 Mar 2015, 12:45
Miejscowość: To tu, to tam...
Frakcja: Wolność
Ulubiona broń: Sniper Rifle SVDm2
Kozaki: 10

Re: Radziecki pamiętnik

Postprzez STALKER98 w 03 Lut 2011, 11:31

Mi tez się spodobało i powiem że też te opowiadanie trzyma klimat.Smutne było zakończenie.Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdzial.
Polyushko-pole, Polyushko, shiroko pole. Edut po polyu geroi , Ekh, sa Krasnoy Armii geroi! Devushki, glyante, Glyante na dorogu nashu. Vyetsya dalnyaya doroga, Ekh , da razveselaya doroga !
Awatar użytkownika
STALKER98
Stalker

Posty: 79
Dołączenie: 08 Mar 2010, 23:27
Ostatnio był: 03 Lut 2011, 11:31
Miejscowość: Tyż z Kremla a co se bede żałować ;)
Frakcja: Naukowcy
Ulubiona broń: FT 200M
Kozaki: 1


Powróć do Teksty zamknięte długie

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość